If you can dream it you can do it!!!!

Witajcie kochani!
Z góry przepraszam za wszystkie niedogodności z mojej strony, ale jest to mój pierwszy blog :)
Blog powstał z myślą o osobach, które postanowiły zmienić swoje życie na lepsze. Mój blog i wpisy na nim, a przede wszystkim JA mamy być dla takich osób wsparciem i motywacją bo wiem jakie jest to ważne.
Z drugiej strony blog ten będzie moim „dziennikiem” wyczynań, gdyż sama zaczynam zmieniać swoje życie.

Parę słów o idei bloga, a teraz pora się przedstawić… :)

Jestem Roksana,studiuję logistykę i jestem już na 3 roku, mam skończone 23 lata i w tym roku 4.05.2016 zostałam najszczęśliwszą mamusią na świecie. Tego cudownego dnia urodził mi się wspaniały synek Nikodem. Ciążę przeszłam wręcz idealnie (pomijając 3-miesięczne problemy z jedzeniem przez mdłości). W ciąży schudłam 7 kg, a ostatecznie w dniu porodu miałam tylko 4,800 więcej od momentu zrzucenia kilogramów na samym początku. I wszystko zaczęło się po porodzie… Od siedzenia w domu i ciągłego zmęczenia dużo podjadałam, a ruchu było mało-pomijając ten przy dziecku. Zaczęło się przybieranie na wadze.. Przez prawie 7 miesięcy przytyłam 13 kilogramów i moje życie zaczęło się zmieniać, a raczej to ja zaczęłam się zmieniać.

Zaczęłam się zamykać w sobie. Nie miałam ochoty na wspólne wypady z ukochanym i synem gdziekolwiek. Płakałam godzinami sama nad sobą- zaczęło się użalanie. Gdy szłam na spacer z synkiem to robiłam to, gdy mój Krzyś był w pracy tylko dlatego by nie iść z nim. Mieszkam w Poznaniu od 2,5 roku, gdzie Krzyś ma ogrom znajomych, a ja? Ja znam część z nich. Wracając do tematu… Nie chciałam wychodzić razem z Krzysiem bo czułam się tak jak bym tylko robiła mu samą sobą wstyd przed tymi wszystkimi znajomymi (Dla sprostowania-Krzyś nigdy nie dał mi tego odczuć i zawsze powtarzał, że jestem piękna, ale jego słowa były dla mnie jak „grochem o ścianę”). Sami pewnie wiecie jakie to jest uczucie, gdy nie akceptujecie siebie sami, a gdy ktoś mówi Wam: „Czego Ty od siebie chcesz?! Przecież jesteś wspaniała/y i piękna/y!”.
Przez to złe samopoczucie i ciągłe zmęczenie nie miałam ochoty i siły by walczyć o lepszy wygląd, figurę i samopoczucie. Jeśli tego bloga czytają mamuśki to doskonale wiecie, że przy maleństwie nie ma czasu nawet na gotowanie. Więc ja wolałam szybkie jedzenie, a co za tym idzie niezdrowe i kaloryczne. I tak się kilogramy zbierały i zbierały. Zaczęło doskwierać mi kolano, które parę lat temu miałam operowane po kontuzji.

I przyszedł ten wielki czas- czas na zmiany, czas na walkę o piękną i zdrową sylwetkę. Podstawą silnej woli podczas diety jest ŚWIADOMOŚĆ po co na tą dietę przechodzimy. Ja postanowiłam zawalczyć o siebie przede wszystkim dla swojego zdrowia, dla lepszej kondycji psychicznej i dla dwóch wspaniałych mężczyzn, którzy są każdego dnia u mego boku. Chcę by mieli mnie nie tylko ciałem, ale też duchem, myślami, moją energią, uśmiechem itp. Przez moje złe samopoczucie odpychałam Krzysia od siebie, a co za tym idzie raniłam go mówiąc mu ciągle, że nie ma mnie okłamywać słowami: „jesteś piękna”-przecież mam lustro; „Wcale dużo nie przytyłaś, ja nic nie wiedzę”-Nie? To dlaczego w nic się nie mieszczę, a fałdy wylewają mi się z każdej strony? :( Tak moi kochani takie zachowanie rani bliskich. Dlatego ja walczę. W decyzji pomógł mi też mój kuzyn, który dodał mi motywacji i jeszcze więcej powera do walki (Dzięki Patryś).

Moja przygoda zaczęła się 1.12.2016 z wagą początkową 92,8 kg przy wzroście 174 cm to aż prawie 20 kg nadwagi, bo wg BMI prawidłowa waga dla mojego wzrostu mieści się w zakresie 56-76. Ważę tyle co nie jeden dobrze zbudowany mężczyzna- aż wstyd… No ale stało się! I teraz muszę włożyć w moją zmianę dużo sił, wytrwałości, motywacji i silnej woli! :) Dam radę- muszę!

Jeśli myślicie o odchudzaniu to usiądźcie na spokojnie i pomyślcie co musicie zmienić, co jest nie tak. I nie zwlekajcie na podjęcie tak ważnej dla naszego zdrowia decyzji. Pokusy będą na każdym kroku i łatwo też nie będzie, ale ja mówię sobie tak, że im bardziej o coś musimy walczyć to tym bardziej później to docenimy :)
Weszłam wczoraj po 5 dniach na wagę i już ukazał się moim oczom mały sukces. Schudłam już 1,5 kg a dopiero jutro (w czwartek) czeka mnie pierwsze ważenie.

P.S W walce pomagają mi Shake z firmy Juicy Plus+. Warto zapoznać się z tą firmą. Wiadomo, że same shake czy kapsułki z warzywami i owocami za nas nie zrobią „brudnej roboty”, ale na pewno pomagają osiągnąć sukces. I co ważne! Składają się tylko z naturalnych składników!

W osobnym wpisie opiszę mój pierwszy tydzień na diecie :)
Buziaczki robaczki ;)