No i fajnie… ! :)

Hejo!
To znów ja! Tym razem kolejne 1,3 kg lżejsza ! :) Tak to już razem 6,3 mniej w porównaniu do wagi początkowej :)
Tydzień minął naprawdę szybko i wierzę, że kolejne miną w tak samo równym tempie, ponieważ chcę już ważyć swoje 65 kg !!!:) Oczywiście nie jest tak łatwo jak widać na zdjęciach czy w moich wpisach. Mam wiele słabszych chwil, gdzie mam ochotę rzucić się rękoma i nogami na słodycze i zabronione produkty, ale po chwili pojawia się pytanie: „Roksi! I co będziesz z tego miała? Na pewno dodatkowe gramy na wadze, bo swoich 65 kg takim zachowaniem na pewno nie osiągniesz!!!” i tak w takim momencie sięgam bo gumę do żucia bez cukru lub jedną z czterech dozwolonych kostek gorzkiej czekolady dziennie i walczę dalej. Nie ma sensu kolejny raz wycofywać się z diety i z walki o marzenia, bo takim sposobem nigdy nie będę zgrabna, piękna i SZCZĘŚLIWA bo tego mi najbardziej brakuje-tej samoakceptacji, gdy patrzę na swoje odbicie. Chcę bardzo osiągnąć to co postanowiłam sobie na początku tej drogi i choćby skały sra*y to nie poddam się! :) Trzymajcie kciuki bo jest to ważne :) Jeżeli jesteś tutaj i mnie czytasz to daj znać, że warto się tutaj „pocić”- na pewno będzie lepiej mi się pisało, bo będę wiedzieć, że chce się mnie czytać i że w ogóle ktoś mnie czyta. Wracając do tematu, tak jak mówiłam tydzień zleciał szybko. Pogoda dopisała więc dużo spacerowałam z syneczkiem moim kochanym :) Dużo, dużo tlenu w naszych płucach się pojawiło w tym tygodniu. W niedzielę byliśmy na roczku i chrzcinach w jednym, a tak pełno słodkości i apetycznych na pewno dań, a ja prócz dozwolonej filiżanki kawki i sałatki, która szczęśliwym trafem składała się z dozwolonych składników na dany tydzień i to bez majonezu nie tknęłam nic innego i jestem z siebie dumna, bo wszyscy mnie podpuszczali: „zjedz, zjedz”, a ja twardo i stanowczo trzymałam się swojego zdania, że „Nie! dziękuję!:)”. Owszem może nic by mi nie było, ale jak się odchudzam to się odchudzam i tyle. Z wagą nie da się grać w ciuciu babkę i zakryć jej oczu-ona wyczuje każdy nasz grzech :) Tyle schudłam i nie warto tego zaprzepaścić !!:) Na koniec tej imprezy każdy z tam zgromadzonych osób zgodnie stwierdzili podziw i to że mam silny charakter i jestem silną babeczką :) No potrafię się zaprzeć, ale często nie jest to łatwe :) Nikt nie jest z tytanu nawet ja i Ty, ale to jest do wypracowania tak samo jest z nawykami żywieniowymi. Złe można zastąpić nowymi, lepszymi i zdrowszymi!:) Ja już z tym walczę i chciałabym by jak najwięcej z Was czytających też to zmieniło-staram się Wam pokazać, że jest to możliwe :) Wystarczy zacząć coś robić i realizować plany i marzenia, a nie tylko o nich w kółko mówić.Nie, nie kochani tak nie osiągniemy nic! Ja jestem na początku swojej drogi i nad wszystkim jeszcze pracuję. I mogę teraz z ręka na sercu Wam przyznać, że z dnia na dzień jest lepiej. Najgorsze są początki i pierwsze dni a ja od takich dni w szybkim tempie się oddalam osiągając kolejne sukcesy i efekty :)
Do usłyszenia!! :)
24 maj wymiary

18557290_1470333886338817_3761772652165008429_n

18582038_1471690726203133_2748229174496676892_n

18620314_1469486486423557_8130699267588685395_n

18670831_1472534989452040_1538884347193503315_n