Dniem za dniem, kilogramy za kilogramami…

Na wstępie bardzo, ale to bardzo Was przepraszam, że nie piszę każdego dnia, albo chociaż co drugi dzień ale ostatnio szczerze brakuje mi do tego systematyczności, czasu i wypoczynku.
Miałam napisać wpis wczoraj, ale cały dzień wczorajszy i pół dnia dzisiejszego pakowałam prezenty, sprzątałam..jak to przed swiętami :)

Wczoraj weszłam na wagę parę razy. Na początku nie chciała pokazać wagi, później pokazywała mi wagę prawię taką jak bym chciała mieć, aż w końcu zważyła mnie i albo źle mi pokazała albo źle odczytałam wynik bo nie miałam okularów. Odczytałam wynik 89,9 co znaczy, że od zeszłego tygodnia schudłam tylko 200 gram. Troszkę było mi smutno, ale z drugiej strony pomyślałam- „Masz za swoje..Nie miałaś czasu na ćwiczenia to czemu chciałaś liczyć na jakieś kokosy”. Ale nie dawało mi to spokoju, że ta waga tak wariowała. Dziś wymieniłam baterię i waga pokazała 88,6 kg, a to daje już wynik 4,2 zgubionych kilogramów :) Po 3 tygodniach kochani zgubiłam 4,2 i łącznie aż 19 cm :)

Super! Bardzo się cieszę, że podjęłam tą walkę, że nie czekałam do kolejnego miesiąca i kolejnego jak to było do tej pory. Wierzę, że u Was też idzie świetnie i że walczycie nadal :) Nie opuszczajcie mnie w tej walce- RAZEM RAŹNIEJ! :) Szkoda, że jeszcze nikt z Was nie komentuje bo nie ukrywam, że fajnie było by wiedzieć, że ktoś razem ze mną walczy, że ktoś obserwuje to co się dzieje u mnie i że chce się mnie czytać :)

Nie będę się dziś znów rozpisywać bo jeszcze muszę pokrzątać się po domu, spakować się do końca bo w tym roku święta spędzamy we Wronkach więc chcę wcześnie wstać, zapakować auto, ogarnąć synka siebie i jechać do Wronek jeszcze tam coś pomóc, a potem spokojnie usiąść przy jednym stole. Szkoda, że nie ma możliwości usiąść przy jednym stole z moją rodziną i rodziną Krzysia. Dziadki niestety są już bardzo wiekowi, a my staramy się podzielić naszą obecność między dwie miejscowości. Rok temu wigilia w Poznaniu, a Sylwester we Wronkach, a w tym roku na odwrót. Spokojnie! Dziadki Krzysia spędzą wigilię z bratem Krzysia jego dziewyczyną i ich Synkami, oraz z Kuzynką Krzysia i Tadzia i jej synkiem. Samych byśmy ich nie zostawili. Aczkolwiek i tak troszkę jest mi smutno, że nie mamy jak spędzić tych i każdych innych świąt dwoma rodzinami na raz przy jednym stole. Ale nie mamy tu miejsca, a do Wronek nie będziemy mieli jak przewieźć dziadków, bo jak to starsi ludzie-nawet 70 km ciężko jedzie się im w aucie bez ruchu.

Jejku jak ja uwielbiam robić, pakować a jeszcze bardziej dawać prezenty :) To będą pierwsze święta z Naszym synusiem :) Rok temu nasz skarb tulił się do mamusi serduszka dając o sobie znać kopiąc w żebra-Widocznie za bardzo się garbiłam hihi ;)

Już jutro wigilia i jak to zawsze w moim przypadku było-obżarstwo!! :) W tym roku będzie inaczej :) Będę jeść z głową tak aby po świętach nie odpinać guzików tylko zmniejszyć pasek o kolejną dziurkę :) Powiedziałam sobie, że jeśli będę miała ochotę na słodkie to zjem- w końcu „w święta można wszystko”, ale nie wiem czy odważę się po takim czasie coś zjeść. A jeśli tak to delikatnie, a nie szybko i dużo ;)

Kochani ja kończę na dziś i przy okazji chcę Wam życzyć Zdrowych, Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, dużo miłości, spokoju, smacznego karpia i innych wigilijnych potraw, aby brzuszki i dupki za bardzo nam nie utyły, dużo sukcesów w naszych jakże ważnych walkach o zdrowe i piękne sylwetki. Bogatego gwiazdorka i rodzinnej atmosfery :)

Ho! Ho! Ho!

P.S Wymiary jak zawsze dołączone do wpisu ;)

waga po 3 tygodniach