Brak akceptacji waszej walki ze strony bliskich i rówieśników..?

Witajcie moi drodzy!

Dzisiaj piszę bo muszę się wygadać, pomarudzić, powzdychać…
Spotkaliście się brakiem akceptacji waszych działań przez bliskie Wam osoby?? Tak? Mnie niestety też i to w dodatku ze strony bardzo bliskiej mi osoby, ale nie będę tu jej wymieniać. Spotkałam się kolejny raz z krytyką mojej walki o piękne i zdrowe ciało. Powód? Hmmm… Brak wiary we mnie i przekonanie, że długoletnia znajomość mojej osoby znaczy więcej niż to, że ja naprawdę się zawzięłam w sobie i chcę mimo wszystko osiągnąć to co postanowiłam sobie już na samym początku. Owszem przyznaję, że wiele razy byłam na różnych dietach, z których często rezygnowałam z braku sił, motywacji, cierpliwości i wytrwałości, ale przecież ludzie się zmieniają. Często próbowałam się odchudzać, ale po upływie czasu wiem, że nie robiłam tego dla siebie i z głębi siebie. Często było to powodowane presją otoczenia i próbą akceptacji rówieśników. W szkole zawsze byłam takim typowym „odrzutkiem” i „popychadłem”. Powód? „Grubaska, wieloryb, pasztet, salceson, potwór z Lochness, tłusta świnia, idiotka” i wiele innych przykrych epitetów. Nie było mi łatwo być w cieniu pięknych, zgrabnych i lubianych rówieśników, którzy zawsze razem się trzymali, gadali, spacerowali i śmiali. Ja tylko mogłam na nich patrzeć ze łzami w oczach, bo kto chciałby zadawać się z taką „tłustą świnią”- to byłby dla nich wstyd. Przez te wszystkie sytuacje jakie mnie w życiu spotkały zaczęłam wierzyć, że faktycznie jestem taka jak mówią inni i stąd pojawił się brak akceptacji w siebie. Teraz mam syna, a osoby które mają już swoich potomków doskonale wiedzą, że życie przy dziecku się zmienia i człowiek też się zmienia. Problem z akceptacją mam w sobie dalej, ale sił do walki mam dużo. Dziecko uczy cierpliwości i wytrwałości. I teraz, gdy mam synka to chcę być piękną i zdrową mamą, której nigdy nie będzie musiał się wstydzić przed swoimi rówieśnikami. I słowa, które usłyszałam od bardzo bliskiej mi osobie troszkę mnie zabolały, ale jeszcze bardziej mnie zmotywowały do dalszej walki z jeszcze większą mocą. Jeśli WY też spotkaliście się z taką sytuacją to nie bierzcie tych słów do siebie tylko pokażcie takim osobom swoją siłę i uśmiech, bo przecież nikt Was lepiej nie zna od Was samych i nikt nie ma prawa podważać waszych działań, chęci i postanowień. Jeśli ktoś powie Wam: „Ja doskonale Cię znam i wiem, że nie dasz rady i się poddasz” to powiedzcie takiej osobie: „Tak?! A chcesz się przekonać?”. Ale najważniejsze to czuć potrzebę zmiany w głębi siebie i robić to dla siebie. Ja postanowiłam, że osiągnę to co postanowiłam i udowodnię wszystkim ale przede wszystkim samej sobie! Usłyszałam też od tej osoby, że moja dieta potrwa tylko do momentu, gdy ta waga przestanie spadać w dół. Kochani! Miejcie świadomość, że ta waga ma prawo w końcu się na jakiś czas zatrzymać ale nie odpuszczajcie w takim momencie i ciśnijcie dalej :) Jeśli podczas jednego lub dwóch pomiarów wagi widzicie, że waga stoi to moim zdaniem dobrym sposobem będzie na jakiś czas przestać się ważyć, ale oczywiście dbać o siebie dalej, a co najważniejsze dużo ruchu i sportu :) Nie wolno się Wam poddawać. Bądźmy jak żółwie Ninja ;)

Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami o doświadczeniem na ten temat. To dla mnie też ważne.

Moc jest z WAMI! :)

Buziaczki robaczki :)

żółwie ninja